czwartek, 5 czerwca 2014

Sun Shine: Od Chrisa cd. Kat

- Może zatańczymy? - zaproponowałem.
- Już nie mogę - jęknęła Katniss.
- Proszę - spojrzałem nań maślanymi oczyma. - Tylko raz.
- Chris...
- Proszę, proszę, proszę! - złożyłem ręce.
- Ludzie się gapią - mimowolnie uśmiechnęła się z rozbawieniem. Rzeczywiście z pół sali odwróciło się w naszym kierunku i przyglądało się nam z zaciekawieniem.
- No i co? No, chodź!
Zniecierpliwiony złapałem dziewczynę za rękę i wyciągnąłem na parkiet. Akurat grali "Gonna be a good night" Black Eyed Peas. Najlepszy tancerz to ze mnie nie jest, chyba, że mam tańczyć z BMX'em na rampie, ale taki masakryczny znowóż też nie. Obracałem ją dużo i szybko. Jej czerwona, śliczna sukienka wirowała na parkiecie. Starałem się prowadzić pewnie, chyba mi się udawało. Właśnie miałem spróbować przechylić ją na dół jak na filmach, kiedy piosenka się skończyła i Kat zatrzymała się w moich objęciach. Zaśmiała się nerwowo i rozluźniła uścisk. Wokół nas zrobiło się małe zamieszanie. Nie zanosiło się, by mieli puścić kolejną piosenkę.
- Ej, zobacz! Patrz na scenę! - usłyszałem czyjeś podniecone głosy. Spojrzałem w kierunku, o którym mówiono. Na scenę wchodził jakiś chłopak z mojej klasy - też mieszka w Sun Shine, chyba pod 4 - z gitarą. Usiadł na przygotowanym stołeczku, ustawił sobie mikrofon i powiedział:
- Siema! Jak się bawicie? Mam nadzieję, że dobrze... Słuchajcie, jestem tu z zaje... ekhem... bardzo fajną dziewczyną, przyjacielską i pewną siebie. Chciałbym jej teraz coś zagrać. Autorski numer. Możecie tańczyć.
Ethan, bo tak owy samozwańczy muzyk się zwie, ponownie przestawił mikrofon; teraz był na wysokości pudła rezonansowego. Na głowę założył drugi, bezprzewodowy, można więc się było spodziewać, że będzie i śpiewać. W momencie, kiedy dostrajał jeszcze gitarę, zacząłem szukać wzrokiem dziewczyny, którą można było posądzać o bycie jego parą. Zobaczyłem jedną. Miała jasnobrązowe włosy, niebieską sukienkę i wpatrywała się w Ethana jak zaczarowana.
Rozbrzmiały pierwsze nutki powolnej piosenki. "I see fire" - powiedział jeszcze chłopak, po czym zaczął śpiewać. Spojrzałem na Kat. Położyłem ręce na jej biodrach. Oplotła ręce wokół mojej szyi. Zaczęliśmy bujać się w rytmie. Kątem oka dostrzegłem Roxanne i Ann pożerające wzrokiem naszą dwójkę. Uśmiechnąłem się do siebie.
- Pięknie wyglądasz - szepnąłem.
- Dziękuję.
- Jesteś piękna.
- Dziękuję - powtórzyła cicho.
Przytuliłem ją mocniej do siebie. Nie broniła się przed tym. Zdawało mi się, że ona potrzebuje moich objęć. Że czuje się w nich bezpieczna, czy coś...
- Ładnie śpiewa - zauważyła.
- Nie słuchałem - przyznałem. - Skupiłem się na tobie...
- Przestań - skrzywiła się i jakby trochę odsunęła.
- Co się stało? - spojrzałem na nią z troską.
- Nic... Po prostu wiem, jaki jesteś...
- Jaki jestem?
- No... Lubisz posiadać. Dziewczyny, w sensie. Dla ciebie liczy się to, że masz się z kim lizać albo coś... Ja nie mogę.
- Ale co?
- Nie mogę stać się dla ciebie zabawką.
Osłupiałem. Być... zabawką? Więc tak o mnie myślała? Zmarszczyłem się lekko, nie przeywałem jednak tańca.
- Nie jesteś zabawką. Jakoś na bal cię zaprosiłem, a mogłem wziąć tamte pustaki. Gdybym patrzył tylko na wygląd albo...
- Jestem brzydsza od nich, co nie? Czemu mnie zaprosiłeś? Z litości? - zapytała głosem zimnym jak stal.
- Jasne że nie - żachnąłem się. - Zaprosiłem cię, bo fajna jesteś.
Przycisnąłem ją bardziej do siebie i spojrzałem jej w oczy. Mrugnąłem zawadiacko. Moja prawa dłoń zaczęła przesuwać się w stronę jej tyłka. Kiedy zorientowała się, co robię, odepchnęła mnie z dużą, jak na laskę, siłą i wybiegła z sali.
- Kretyn jesteś - warknąłem sam do siebie i ruszyłem w ślad za czerwoną sukienką.

- Katniss?! - krzyczałem chwilę później, wkładając łeb do damskiej toalety. Ponieważ nie usłyszałem odpowiedzi, wszedłem. Zacząłem badać kabiny, spoglądając przez szparę pod drzwiami. Miałem gdzieś, czy ktoś mnie tu przyuważy.
Jest! Czerwona sukienka! Wziąłem głęboki oddech i głośno zapukałem.
- Wynoś się!
Okej... Niezbyt miłe powitanie. Spróbujmy jeszcze raz.
- Kat?
- Wynoś się, powiedziałam! Jesteś okropny! Idiota! Zboczeniec! Jak chcesz dziwki, to idź do Roxanne!
- Nie pójdę do niej!
- Bo?!
- Bo tak cię obsmarowały przed balem, że najchętniej bym je ogolił, wykastrował bez znieczulenia, ogłuszył i zakopał żywcem!
- Obsmarowały? - Ups, wyrwało się.
- No... - mruknąłem już spokojniej.
- Co mówiły?
- Nieważne.
- Powiedz.
- NIEWAŻNE! Ale powiedziałem im, co o nich myślę. Wolałem iść z tobą, Kat.
Usłyszałem szczęk otwieranego zamka i brązowa czupryna wychyliła się z kabiny.
- Serio? - spytała nadal ofukana.
- Serio. Lubię cię, Kat. Chciałabyś... Być ze mną?
- Co? - zdziwiona podniosła brwi.
- No... Być ze mną. Chodzić. Zostać moją dziewczyną. Jak wolisz.
- Em... Zastanowię się. Chodźmy na salę - powiedziała, po czym nie czekając na mój sprzeciw czy zgodę wyszła z toalety.
Ethan już zszedł ze sceny. W pierwszych nutach, jakie grano, rozpoznałem musical "Dirty dancing".
- Tańczymy - zarządziłem i chwyciłem Kat za rękę. Nie próbowała się bronić. Rozpoczęliśmy namiętne mambo - to znaczy na tyle, na ile profil aktorski może umieć tańczyć.
- Chris... - powiedziała w pewnej chwili.
- No? - spytałem, obracając ją.
- Podjęłam decyzję...

Kat? ^^

1 komentarz: