Szybko zleciały wakacje. Z jednej strony niestety. Z drugiej chciałam już wszystkich zobaczyć. Najgorsze było chyba pożegnanie z mamą i siostrą. Ryczałyśmy jak bobry.
- Przecież nie wyjeżdżam na koniec świata - mówiłam. - Będę was odwiedzać, pisać i dzwonić.
- Nie masz wyjścia - siostra szturchnęła mnie i zachichotała.
Uściskałam obie i wsiadłam do taksówki. Pomachałam przez szybe i szybko odwróciłam głowe, żeby się nie rozpłakać.
* * *
Wkrótce szłam już doskonale znanym terenem szkoły. Ubrana w moją ulubioną sukienke (za którą matematyczka z pewnością mnie zabije):
Popylałam w białych szpilkach.
Po pól-godzinnej (może trochę dłuższej) paplaninie dyrki wreszcie skończyliśmy i mogliśmy rozejść się do pokoi. Po drodze natknęłam się na Mike'a.
- Cześć stary -zaśmiałam się.
(Michael? Tak bardzo nie ma do kogo pisać XD Dodać zdjęcie żeby wyglądało na dłuższe tak bardzo xdd)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz