piątek, 22 sierpnia 2014

Wolfind: od Angie do Michaela

Zakończenie roku szkolnego. Wszyscy elegancko ubrani. Dyrektorka cośtam przemawia, o kształceniu talentów, o wzruszeniu, o miłości itp, itd. Stałam w rzędzie na baczność, czego dokładnie pilnowała nasza najdroższa wychowawczyni. I w końcu....Nareszcie! Rozdanie świadectw z wyróżnieniem. Mogłabym dostać, ale mam niskie zachowanie, ale no co, nie moja wina, że tamten gość jakoś się na mnie nieprzyzwoicie gapił. Dostał w nos. A tamta laseczka cośtam mruczała o kujonach... dostała, aż jej tapeta spłynęła. Warto było.
Cieszyłam się, bo ZAWSZE i W KAŻDEJ szkole świadectwa z wyróżnieniem kończą zebranie.
Kiedy już wszystkie prymusy odeszły ze statuetkami i przepięknymi świadectwami, dyrektorka zakończyła "Do września!" i wszyscy się rozbiegli. Pobiegłam w stornę Mike'a.
-Do zobaczenia-uśmiechnęłam się.-Odwiedzisz mnie kiedy?
-Na pewno się umówimy.-wyszczerzył zęby.-O, moi rodzice. Do zobaczenia, Angie.
-Cześć-nim pomyslałam, co robię, pocałowałam jego policzek i szybkim krokiem skierowałam się do ludzi, którzy mnie stworzyli. Bo rodzicami ich nie nazwę. Stali tam. Wysoki, przystojny brunet na żelu i blondynka w eleganckim kostiumie i ze skórzaną torbą z węża.
-A gdzie wyróżnienie?-warknęła Sally na powitanie.-Coś musimy pokazać sąsiadom, jeśli go nie zobaczą, nie dadzą nam spokoju.
-To wasz naruszony spokój, nie mój-odpysknęłam. Stanley szarpnął się, ale Sally go powstrzymała.
-Nie warto. Wsiadaj do samochodu.
~~*~~
Przeglądałam SMS-y. Sally-10 wiadomości, Stanley-5 wiadomości, Mike.....108. Przez te 2 tygodnie wakacji. Wow. Przemierzałam kciukiem otchłanie SMS-ów, a kiedy doszłam do końca, uśmiechnęłąm się i napisałam:

Jak życie? Chodźmy gdzieś w najbliższym czasie, sąsiedzi mnie molestują pytaniami o rok szkolny. Chyba mam im streścić każdy dzień.

Rzuciłam telefon(iPhone, najnowszy) i padłam na łóżko. Pięć minut... podniosłam nogi. Dziesięć...leżę z nogami na poduszkach...piętnaście...wiszę do góry nogami...Dwadzieścia...leżę na ziemi...DZWONEK!!!

Uuuu, współczucie. Pewnie, możemy iść. Jutro?

Przeczytałam i odpisałam:

Spk

Michael?

Współczucie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz