Zrobiłam śniadanie dla mamy i siostry, zostawiłam karteczkę informującą, że wyszłam.Poszłam na miasto. Miałam ochotę na coś innego do jedzenia, niż było w lodówce, a zamierzałam jeszcze pójść do fryzjera.. Po chwili podeszła do mnie czerwono-włosa dziewczyna. Wytężając pamięć przypomniałam sobie, że chodzi też do szkoły.
- Hej. Kojarzysz mnie ze szkoły? - zagadnęła.
- Heej. Chyba tak, ale... - po chwili ciszy dodałam - Wiem ! Miałaś fioletowe włosy, tak?
- Tak - uśmiechnęła się dziewczyna.
- Ładnie ci - przyznałam.
- Dziękuję.
- Jak mijają wakacje? - zagadałam.
- Całkiem dobrze, a tobie?
- Też. Właśnie też wybieram się do fryzjera - uśmiechnęłam się. - Wakacje. Trzeba korzystać.
- Racja. To ja będę lecieć. Do zobaczenia - po pożegnaniu dziewczyna odeszła, a ja ruszyłam do fryzjera. Po zakończeniu dzieła fryzjerki, wyglądałam tak:
Kiedy wyszłam ruszyłam do pierwszej lepszej knajpy, w której zamówiłam śniadanie. Szukając wolnego stolika (którego nie było ;-;) zobaczyłam tą samą dziewczynę, co wcześniej, przed fryzjerem. Podeszłam bliżej.
- Hej. My się już znamy, prawda?
- Cześć. Tak jakby. Widziałyśmy się już dzisiaj - uśmiechnęła się.
- Ale imion nie znamy - również się uśmiechnęłam. - Nicole.
Iggy?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz