piątek, 7 listopada 2014

Wolfind: od Iggy do Chris'a

Cała szkoła nie gadałoa o niczym, tylko o tych gościach z wymiany. Jak dla mnie spoko, ale żeby się aż tak ekscytować? Przesada, aż brak doniczek. Ja, nikogo na szczęście nie przyjęłam, poza tym i tak bym się pewnie nie zgodziła. Po co mi dodatkowa cegła do plecaka? No, ale do Anglii to bym chętnie pojechała. Paryż obskoczyłam w wieku 6 lat. Tak samo Madryt, Barcelonę, Berlin i Nowy Jork. Ale w Londynie, o dziwo, nigdy nie byłam. Trzeba to nadrobić.
Nie jestem do końca pewna, co mi się śniło, ale był tam Chris i biblioteka. On mi coś pokazywał, a ja się śmiałam. To, z czego się śmiałam było wielce zabawne, tylko nie pamiętam, co to było! Wiem tyle, że po przeudzeniu nadal się śmiałam. A może to było jeszcze przed budzikiem? Nie wiem. Śmieszne było na pewno.
Leżałam i próbowałam przypomnieć sobie swój sen, kiedy drzwi gwałtownie się otworzyły. Pisnęłam i podciągnęłam kołdrę pod brodę.
-Dzieńdobry, mała! Co u ciebie, Nytal?
Odetchnęłam z ulgą, a chwilę potem ze złością parsknęłam. To był tylko i aż Cambell, mój szurnięty i zboczony, ale kochany przyjaciel. Filozoficzna myśl, jak zwykle nie na miejscu, kiedy leżę pod kołdrą, a w moim pokoju krząta się moje przekleństwo- czasem, a nawet częściej, mam ochotę go zabić, ale nie wiem, co bym zrobiła, gdyby coś mu się stało. Chybabym go zabiła...
-Co ty tu robisz, debilu! Nie widzisz, że goła jestem!
Chłopak spojrzał na moje ramię wystające spod kołdry, stwierdził, że mam nie jest nagie i wzruszył ramionami.
-Masz piżamkę.
-Później pogadamy, a teraz won! No, chyba, że cię zabiję!
-Ile razy zamierzasz mnie zabijać?-spytał złośliwie.
-Precz!-wydarłam się i rzuciłam w niego poduszką, co było błędem, gdyż byłam o nią oparta, i gdy sama ją wyjęłam spod swojej głowy, boleśnie wyrżnęłam w ścianę. Chris jeszcze parsknął śmiechem na pożegnanie i wyskoczył niczym gazela z pokoju, zamykając drzwi. Ja wyszłam spod kołdry, wzięłam ubranie z szafy i dla bezpieczeństwa poszłam si,ę ubrać do łazienki. Dodatkową ochroną było zamknięcie na klucz.
Wyszłam z łazienki ubrana



i zawołałam.
-Właź, debilu i mów czemu zakłócasz mój spokój!
-Witaj, kochanie. Ja ciebie też!
-Jak też mnie nienawidzisz to co tu robisz?
- Nasz ranny ptaszek uroczy jak zawsze.
-Mów co ci chodzi pod tymi kłakami na żelu!?
-Mam fajną sprawę. Będzie śmiesznie.
~~~*~~~
Debil zaprowadził mnie do biblioteki.
-Czego my tu szukamy?
-Znalazłem coś fajnego.
-Chwileczkę... a czego TY szukałeś w BIBLIOTECE? Nagła miłość do książek się objawiła?-zaczęłam się krztusić ze śmiechu, nie tylko z powodu, że Cambell wszedł do biblioteki, a co więcej znalazł w niej coś CIEKAWEGO dla niego. Drugim powodem był fakt, że już wiem, co mi się śniło.
-OK, co masz ciekawego?-spytałam kiedy się trochę ogarnęłam i zostałam upomniana przez bibliotekarkę.
-Zagadkę. Możemy odkryć epicki skarb, dziewczyno!-złapał mnie za ramiona i potrząsnął.
-Dobra, dobra. Nie ekscytuj się tak. Co to jest?

Chris???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz